INFORMACJE O BLOGU

Słaby blog na poziomie, najgorszy blog na świecie

Wyspy Salomona

sezon 2016

Ten manifest użytkownika Rafał9595 przeczytało już 2347 czytelników!
Łącznie swój komentarz zostawiło 0 z nich.

MÓJ BLOG

Na początku zgodnie z danym słowem zamieszczam moich kopaczy w wersji FM-owej. Tak więc raz jeszcze zagoszczą główne twarze poprzedniego manifestu - panowie Lea'alafaFa'arodoTotoriMoleaSuriFifii Sale. (atrybuty niektórych graczy mogą nie pokrywać się z tym co pisałem, gdyż są losowe a wybrałem nową grę [w przypadku niektórych] aby zbyt pochopnie nie zdradzać Wam ich przyszłości)

Tymczasem ruszyła liga i mecze towarzyskie reprezentacji. Nie powiem abym był rozczarowany. Przez kilka spotkań pod rząd byliśmy niepokonani w lidze! To bardzo cenne w rozgrywkach liczących raptem 16 meczów. I tak oto w 2 miesiące nie daliśmy się pokonać nikomu:

Solomon Warriors 2-1 Koloale
Real Kakamora 2-2 Solomon Warriors
Solomon Warriors 3-0 Western Utd
West Honiara 0-3 Solomon Warriors
Solomon Warriors 2-1 Marist Fire
KOSSA 0-3 Solomon Warriors
Solomon Warriors 
2-1 Malaita Kingz

I tu na chwilę mała przerwa abyście nie myśleli, że ciągle tylko wygrywam jak pojebany. Owszem, pierwsza część sezonu minęła pod moje dyktando. 6 zwycięstw, remis, 19 punktów i 4 oczka przewagi nad drugim Marist Fire, które prezentuje się nadspodziewanie dobrze. Potem już ze stratą 5 punktów do wicelidera plasowało się Koloale. Po połowie fazy zarysowała się więc już pewna przewaga dwóch drużyn, które być może rozstrzygną sprawę mistrzostwa między sobą. W życiowej formie strzeleckiej jest sprowadzony do klubu w tym sezonie Godwin Bebeu, który praktycznie w każdym meczu umieszcza piłkę w siatce przynajmniej raz. 

Jednakże tuż po opisanych meczach przyszła pora na rozgrywki Melanesian Supercup, w których udział biorą mistrz i wicemistrz Wysp Salomona oraz taki sam zestaw drużyn z Vanuatu. Trofeum to zdobywał tylko jeden klub w edycjach 13/14 i 14/15 i była to moja drużyna. Przystępowaliśmy do tegorocznego turnieju jako obrońcy tytułu ale kolokwialnie mówiąc "daliśmy dupy". Oto tabela obrazująca te smutne rozgrywki:

        

Nie byłem zły. Tak samo zarząd, który uznał, że nic się nie stało. Po prostu te rozgrywki nie były priorytetowe a i kasa z nich żadna, tak samo jak za transmisje w TV z krajowej ligi. Większym wyzwaniem był powrót do ligowej formy, gdyż przegraliśmy w turnieju z ligowym rywalem - Western Utd.

Powrót do ligi był całkowitym przeciwieństwem powrotów Jane Ahonena do skoków - klasowy i mocny. W nieziemskiej formie pozostaliśmy już do samego końca sezonu. Jedno potknięcie zdarza się każdemu, ale nie miało ono wpływu na naszą pozycję. (kliknij na obrazek aby ukazał się w lepszej jakości)

   

Grała również i reprezentacja, dla której rok 2016 był niesamowicie udany. Nie było to jednak w myśl zasady, że trafiło się ślepej kurze ziarno. Chłopcy zapracowali na te chwalebne wyniki swoim zaangażowaniem, które nieznacznie odstawało od zaangażowania społecznego Zbigniewa Stonogi, z drobną jednak różnicą - dla narodu salomońskiego nasz wysiłek w naszej opinii coś znaczył. Dużo pochlebnych opinii, bojowe nastroje przed każdym meczem i pozytywne artykuły w prasie. A to za sprawą następujących wydarzeń:





Rok 2016 nie przyniósł żadnej porażki w reprezentacji! Co do ligi - aby nie zasypać Was gradem obrazków - tutaj końcowa tabela a tu garść statystyk.

Czekała mnie więc dosyć długa przerwa, bo dopiero pod koniec stycznia zaczynała się Liga Mistrzów Oceanii, do której jako mistrzowie wywalczyliśmy awans. Dni były długie i żmudne, umilałem je sobie lekturą rozmówek łotewskich bezskutecznie próbując zapamiętać frazę "Uz redzēšanos" jakbym miał ryzykować tu pożegnanie się z jakimkolwiek Łotyszem. Z letargu wyrwały mnie jednak coraz bardziej niepokojące wieści odnośnie wewnętrznego konfliktu. Musicie wiedzieć, że plemiona po dziś dzień odgrywają istotną rolę w kulturze państw Oceanii. Mają udział w życiu społecznym, politycznym, są dosyć ważnym głosem w państwie. Tu, na Wyspach Salomona jest jedno takie od zarania dziejów, które dba o trwałość dawnej kultury, czy tradycyjnych wzorców i rytuałów. Na przykład w Vanuatu jest rodzaj szalonych zawodów gdzie młodzi chłopcy z wysokiej skały skaczą w dół, mając na nodze obwiązaną linę, coś na wzór bungee. Zwycięzcą zostaje śmiałek którego włosy dotkną ziemi! Istne szaleństwo. Sam możesz nie należeć do plemienia, ale często jest tak, że są w nim Twoi znajomi czy rodzina. To trwały element narodu. 

Z tym większym podejrzeniem patrzyłem na ludzi, którzy wydawali się być czymś poruszeni. Trwało to kilka dni bo początkowo nie przywiązywałem do tego uwagi. W końcu wypytałem o wszystko asystenta i sam zacząłem jakby bardziej interesować się tą sprawą. Coś złego działo się w największym plemieniu w kraju, liczącym bardzo dużo członków. Zazwyczaj wszystko układało się w nim harmonijnie, drobne spory i nieporozumienia były szybko zażegnywane, a najbardziej niepokorni decyzją rady plemiennej zostali skazywani na banicję. Pojawił się jednak gość, z którym początkowo nie było żadnych problemów, dopiero po czasie zaczęło się coś dziać. Na świętach plemiennych, różnych rytuałach czy zwykłych naradach plemiennych wygłaszał przemówienia, które wywoływały zainteresowanie wśród innych osób. Każdy bowiem miał możliwość wygłoszenia mowy a inni słuchali z uwagą, wymieniając spostrzeżenia, chwaląc bądź krytykując autora monologu. Nie można było odmówić gościowi zaangażowania, początkowo zbierał pochlebne recenzje za swoje wygłoszenia a jego prestiż w plemieniu rósł. I chyba to nieco uderzyło mu do głowy. Coraz częściej bywał tematem narad rady plemienia a starszy już wódź, który nie mógł z racji wieku aktywnie uczestniczyć we wszystkich aspektach życia plemiennego (dlatego większość funkcji wykonawczych sprawowała powołana przez niego rada), przyglądał się całej sytuacji z pewnym niepokojem w oczach. Gdzie byłem w tym wszystkim ja? Niby na uboczu, ale zacząłem poznawać całe to plemię bardziej. Jakiś nieokrzesany jeszcze nastolatek chcący dostać się w przyszłości do rady, został wzięty pod skrzydła jednego z jej członków. Najpewniej nauczy się wszystkiego od podstaw, pozbywając się buntowniczych cech charakteru. Przyjemną rzeczą było patrzenie, jak ta pamięć o dokonaniach plemienia była przekazywana na dalsze pokolenia, a ponadczasowe wartości miały stanowić w przyszłości swoisty wzorzec postępowania w przyszłości. Męstwo, odwaga, poszanowanie dla innych osób w plemieniu, mądrość, sprawiedliwość, czy rozwaga przyświecały młodym adeptom. 

Tymczasem uzdolniony mówca chciał więcej i więcej. Początkowo dostał się do rady ale i to nie wystarczało. Chciał mieć władzę nad całym plemieniem ale jego wybuchowy charakter, wysokie mniemanie o sobie i brak ugodowości sprawiły, że rada oraz społeczność plemienna miała go dosyć. Jego wystąpienia coraz częściej wzbudzały dezaprobatę i żywiołowe reakcje. Mimo to zdołał zgromadzić nieco zwolenników, którzy popierali go mimo całej sytuacji. Doprowadzało to do wewnętrznych kłótni i aktów agresji między zgodnymi dotychczas współplemieńcami. Co więcej, sam mówca podobno przychodził na nocne narady w masce, innym stroju, przybierał odmienną niż swoją barwę głosu i szerzył pochwalne hasła pod adresem swojego drugiego, oryginalnego ja. Cała ta sytuacja odbiła się szerokim echem w kraju i na kontynencie. Co to bowiem za plemię i naród, który jest wewnętrznie skłócony, niestabilny i obnaża swoje słabości? Kiedyś takie społeczeństwo byłoby celem nr 1 do ataku przez kogoś innego. Nic dziwnego, że i ludzi ogarnął niepokój a to wszystko przed Ligą Mistrzów Oceanii i Pucharem Narodów Oceanii gdzie moje drużyny miały reprezentować w świecie Wyspy Salomona. Skupiałem się bardzo na uświadamianiu chłopakom jak bardzo ważna jest teraz nasza rola, aby scalić skłócony naród i dać im powody do radości. Nie wiem czy 18-letni Leo, grający na środku obrony był gotowy dźwigać tak ogromną odpowiedzialność. Nie mam nawet pojęcia czy docierało do niego, że wraz z grupą innych piłkarzy stoi przed szansą zjednania narodu. Mówiłem, że sport to ważna idea, na czas Igrzysk Olimpijskich w starożytności zawieszano przecież wojny, dajmy swoją grą powód do radości całemu kraju. Postanowiliśmy więc na uboczu przygotowywać się do jeszcze trudniejszej walki niż nam się wydawało. Przeciwko sobie mieliśmy rywali z zagranicy ale także i rodzime społeczeństwo...

Sytuacja zaczęła przybierać gorszy obrót niż każdy sobie wyobrażał. Zbuntowany mówca widząc, że nie zdoła przejąć władzy w plemieniu postanowił utworzyć własny odłam dla siebie i jego zwolenników. Ci znaleźli się nie tylko w plemieniu ale i w zwykłej części społeczeństwa. Wraz ze swoją świtą przeniósł się na polanę za wzgórzem, gdzie dotychczas nie urzędował nikt z racji starych przesądów, iż tamto miejsce jest nawiedzane i przeklęte. Buntownik jednak nie uląkł się urokowi miejsca i obrał je za siedzibę. Miałem okazję raz być na jego wystąpieniu na polanie. Opowiadał niestworzone rzeczy o swoim byłym plemieniu, plując na nie i przeklinając. Spotykało się to z natychmiastowym aplauzem i uznaniem pobratymców, którzy sami nie stronili od niewybrednych komentarzy, zwłaszcza pod adresem szefa rady plemiennej. Było mi przykro po tej wizycie, że dotychczas zgodni ludzie tak o sobie mówią. Rada plemienia dowiedziała się o aktywności Buntownika i zaczęła się tzw. "wymiana uprzejmości", straszenie wymierzeniem sprawiedliwości oraz wytykaniem zachowań, co tylko nasilało podziały. Ja dalej na uboczu motywowałem chłopaków ale tak się nie dało. Oni sami to wszystko czuli. Gdy młodemu Leo przed każdym meczem i na treningach oraz przy samym wymawianiu nazw czekających nas rozgrywek towarzyszyły dreszcze uznałem, że tak dalej kurwa być nie może. Mamy przed sobą tak ważny cel. Reprezentujemy cały naród, gramy pod flagą Wysp Salomona. Zawodnicy przyjeżdżający z zagranicznych klubów na zgrupowania z grymasem na twarzy rozmawiali z kolegami z krajowej ligi o tych wydarzeniach. Sprawy nie mogły przebiegać w taki sposób. Poprosiłem o rozmowę przewodniczących rady głównego plemienia. Po rozłamie ich morale nie było najlepsze a sami członkowie czuli się zagubieni i niepewni przyszłości. Nadchodziło wielkie święto plemienne a nie wiadomo było czy nieco wcześniej odbędzie się tradycyjna ceremonia połowu tuńczyka, bowiem aktywność plemienia spadła. Postanowiłem zawalczyć o święto tuńczyka i przede wszystkim o wielką uroczystość plemienną. Tym razem ja, Polak, stanąłem przed tłumem zgromadzonych plemienników. Na swoje wystąpienie zaprosiłem również buntowniczy odłam ale nikt nie wyraził chęci słuchania jak to określili 'banialuków".

Wreszcie miałem okazję wytłumaczyć co czujemy my jako reprezentacja, jak wielka jest to odpowiedzialność. Przypominałem jak wielkim wydarzeniem dotychczas były turnieje w których grała narodowa kadra. Jak ludzie wspaniale się bawili. Pytacie skąd to wiem? Naturalnie wtajemniczył mnie asystent. Przywoływałem tak ważne aspekty jak duma narodowa, jak wspaniała jedność i wierność. Walka do samego końca i wola zwycięstwa, wielka radość po wygranej i chęć rewanżu po porażce. Mówiłem o tym wszystkim co widzę w swoich chłopcach - tych z klubu i tych z narodowej kadry. Obok stał skonsternowany Fa'arodo, żywa legenda tutejszego futbolu, który miał za zadanie przypomnieć ludziom o wspaniałych dniach, kiedy wszyscy się radowali. Słuchało mnie nie tylko plemię, także normalne społeczeństwo. Po moim 30-minutowym wystąpieniu podniosły się okrzyki radości i wiwatu. Widziałem w oczach tych ludzi pasję i zaangażowanie. Dostrzegłem, że futbol na nowo pojednał ludzi. Od razu rozpoczęły się tradycyjne plemienne śpiewy, a nawet wykonano hymn narodowy. Wystąpienie przerodziło się w fiestę, na której głównymi postaciami byli moi chłopcy. Plemię na nowo się zjednoczyło pełne życia, oczekujące z niecierpliwością święta połowu tuńczyka, ale przede wszystkim wielkiej ceremonii na własną cześć - na cześć wszystkiego czego dokonali...

ZDANIEM CZYTELNIKÓW CM REVOLUTION

Możliwość komentowania tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
Nie masz konta? Zarejestruj się.

Drogi Rewolucjonisto, prosimy o przestrzeganie regulaminu i zapoznanie się z FAQ

FM REVOLUTION - OFICJALNA STRONA SERII FOOTBALL MANAGER W POLSCE
Największa polska społeczność Ponad 70 tysięcy zarejestrowanych użytkowników nie może się mylić!
Polska Liga Update Plik dodający do Football Managera opcję gry w niższych ligach polskich!
FM Revolution Cut-Out Megapack Największy, w pełni dostępny zestaw zdjęć piłkarzy do Football Managera.
Aktualizacje i dodatki Uaktualnienia, nowe grywalne kraje i inne nowości ze światowej sceny.
Talenty do Football Managera Znajdziesz u nas setki nazwisk wonderkidów. Sprawdź je wszystkie!
Polska baza danych - dyskusja Masz uwagi do jakości wykonania Ekstraklasy lub 1. ligi? Napisz tutaj!
Copyright © 2002-2019 by FM Revolution
[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.